Z żalem żegnamy Profesora Jerzego Wrońskiego

Dyrekcja Instytutu Sztuki Uniwersytetu Śląskiego
ze smutkiem zawiadamia, 

że w dn. 29 czerwca br. zmarł wybitny artysta, 
pedagog i przyjaciel,
zasłużony pracownik Instytutu Sztuki 

Profesor Jerzy Wroński

Rodzinie i bliskim składamy wyrazy głębokiego współczucia.
Uroczystość pogrzebowa odbędzie się we wtorek,
5 lipca 2016 r. o godz. 10.00 w Krakowie na Cmentarzu Podgórskim
(ul. Wapienna 13).

 


 
Krystyna Pasterczyk
 

Jerzy Wroński nie żyje.
Brakuje słów.

Kropla tuszu na martwocie białej kartki.

Ten człowiek udziela nam swojego blasku jak czerń tuszu,
która wyszła z własnych ciemności.

 
Wspominam:
Cieszyn 1982. Byłam studentką I roku. Jeszcze Go nie znałam, ale szłam za Nim: siwa głowa, biała koszula z prostopadłymi zagnieceniami materiału, mały plecak. Krok miał nieśmiały, jak krok dziecka, lekki i skoczny niezwykle, jakby pełen wspomnień dawnego chodzenia.
Wisła 2012. Spotkanie przyjaciół przy zdemontowanej chałupie Wrońskiego zniesionej z Krzywego. Jerzy wraz z żoną Wandą byli piękną parą w jesieni życia. Przedstawiamy Go naszym studentom – "Profesor Jerzy Wroński…". Żachnął się – "Dajcie spokój, wszyscy jesteśmy profesorami".
Katowice BWA 2014. Świętujemy w gronie dawnych studentów i przyjaciół 84-te urodziny Jerzego. On śpiewa (grzmi), gra na skrzypcach i tańczy jak dziecko przez chwilę. Dzisiaj ta chwila zapadła się w wieczność, przemijanie w głębokie istnienie.

Jurku, idę za Tobą…

 

 


 
Adam Molenda
 

29 czerwca 2019 roku odszedł Jerzy Wroński, artysta, pedagog, profesor. Mieszkał w Krakowie, ale od dawna był bardzo mocno związany z Cieszynem i z cieszyńskimi wydziałami Uniwersytetu Śląskiego.

Jerzy Wroński był w naszym środowisku postacią wyjątkową. Można zaryzykować stwierdzenie, że był prorokiem pewnego rodzaju sztuki z przynależnym prorokom „głosem wołającego na puszczy”. To był głos szacunku dla szeroko rozumianej rzeczywistości, dla tego co jest nam dane, w tym dla tak banalnej rzeczywistości jaką jest płaszczyzna obrazu. Jego głos to było dowartościowanie postawy obserwatora, dostrzeganie rangi przypatrywania się zarówno sobie jak i otoczeniu, uświadamiania sobie warunków, w jakich przyszło nam działać i wypatrywania treści ukrytych w materii rzeczywistości, w materiale za pomocą którego próbujemy coś pokazać. To był artysta z tego kręgu, który zdaje sobie sprawę, że pokazywanie czegokolwiek to właściwie po prostu odkrywanie i ujawnianie a nie narzucanie się ze swoim „ja”, swoimi wizjami i tak popularną dziś kreatywnością. Jerzy Wroński wierzył, że obraz, ale chyba też i cały świat, może osiągnąć jakiś poziom samorozładowania i dać ukojenie. 

 

 
do góry